ROZWAŻONY PROBLEM

Jeśli jednak rozważymy to jako problem kazuistyki, nie jest tak łatwo dać jednoznaczną odpowiedź. Czy I człowiek uczciwy, w wyniku sumiennego liczenia się z nienaruszalną regułą sprawiedliwości, która zaleca wykonanie wszelkich poważnych zobowiązań, nie uważał­by siebie za zobowiązanego do wykonania tego, jest co najmniej wątpliwe. To, że nie potrzeba brać pod uwagę rozczarowania nikczemnika, który sam doprowadził do tej sytuacji, że rozbójnik nie doznał żadnej szkody, a kon­sekwentnie zaś, że nic nie można wymusić siłą, to jest poza dyskusją. Bardziej uzasadniona byłaby, być może, kwestia, czy nie należy wziąć pod uwagę w tym przypadku jego godności własnej i honoru, względu na nienaruszalność tych przymiotów jego charakteru, które każą mu sza­nować zasadę prawdy, a mieć odrazę do wszystkiego, co zbliża się do oszustwa i kłamstwa. Ten punkt dzieli różnych kazuistów. Jedno stronnictwo, do którego możemy za­liczyć Cycerona spośród starożytnych, a spośród współ­czesnych Puffendorfa, jego komentatora Barbeyraca, a przede wszystkim świętej pamięci Hutchesona, który w większości wypadków wcale nie był chwiejnym kazuistą, stwierdzają bez wahania, że nie powinno się zwracać uwagi na takie przyrzeczenie, zaś myślenie przeciwne jest po prostu słabością i przesądem. Przedstawiciele drugie­go stronnictwa, do którego można zaliczyć  kilku staro­żytnych ojców Kościoła, a także wielu wy bitnych kazuistów współczesnych, są innego zdania i uważają takie przy­rzeczenia za obowiązujące.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *